109. Lata lecą, a ludzie wciąż tacy sami
Nigdy nie ukrywałem, że byłem zwolennikiem PO-PIS. Było to oczywiście lata temu, kiedy oba ugrupowania tworzyły swoje podwaliny i swoje struktury. I przez moment wydawało się, że się chłopaki dogadają.
Czemu o tym piszę?
Dlatego, że dzisiejszy podział próbuje wykluczać mnie z patriotyzmu. Jestem człowiekiem o centrowych poglądach, patrzącym dość realnie na świat i w zasadzie nieakceptowalnym przez obie strony dzisiejszego sporu politycznego.
Co mi można zarzucić?
PO:
- przywiązanie do wartości chrześcijańskich*
- propagowanie w większej mierze historii i tradycji.
- brak akceptacji dla drastycznej zmiany modelu kulturowego polskiej rodziny (choć to i tak dzieje się w większości bez naszego udziału) - nie muszę tego akceptować.
PiS:
- jeśli powiesz coś przeciw lub zagłosujesz przeciw nam, to wypisałeś się z polskości (Zybertowicz).
- jeśli jesteś za oponentem politycznym, to chcesz odebrać emerytom 13 i 14 emeryturę, dzieciom 800 Plus i zmusić ludzi do pracy do śmierci.
- jesteś zwolennikiem upadku Polski i przejęcia jej przez Unię Europejską.
A tak szczerze:
na początek *. Jestem katolikiem, żona jest prawosławna, więc nie tylko wyznawane, ale i wpojone wartości są dla nas ważne. I tu jedna różnica - nie mamy nic przeciwko osobom innej orientacji, nic nam to nie przeszkadza. Po prostu nie widzę sensu przydzielania im daleko rozwiniętych przywilejów (nie praw - te wszyscy mamy takie same niezależnie od niczego).
Szlag mnie trafia, że w Polsce społeczeństwo jest prawie tak samo podzielone jak w Gruzji.
I nie widzę na horyzoncie nikogo, kto mógłby te podziały zakopać.
Mimo wszystko: życzę wszystkim oddechu po tych wyborach.
Do następnych 2,5 roku odpoczynku.
I uśmiechajcie się do siebie i powiedzcie choć jedno dobre słowo zupełnie obcej osobie ( ja tak robię i naprawdę ustawia mi to dzień - podchodzę, pytam o coś, oferuję uśmiech i dziękuję).
Komentarze
Prześlij komentarz